Dawno dawno temu okolice grudnia 2021 roku zaobserowałem kilkukrotny reset kilku SP111 i załczenie jednego SONOFFA od światła w przedpokoju... Przy okazji uwalił mi się dysk SSD w raspberry... UPS był na reklamacji ale już czekał w szafie na wsadzenie i podłczenie ale nie było kiedy. moja wina. Prawie płakałem bo chodzi tam sklep www i pare stron... Ostatni backup był z listopada... Czujecie to ciepło na kołnierzu i nóż na gardle? Jakoś sobie poradziłem zreanimowałem maline nauczyłem się obsługi rpi-clone i żonglowania dyskami i kartami. Fantastycznie coś nowego umiem
Powiedzcie co Wy forumowicze o takich akcjach sdzicie ? Ja się czułem jakbym miał Paranormal Activity wczoraj bo zapomniałem już o tym padzie maliny i tych cudach co miały miejsce za dnia a teraz to w nocy się działo jak sam byłem.
